Który element wystroju Twojego pokoju ocali Twoje życie? Sprawdź, zanim będzie za późno!

cover-photo

Wyobraź sobie taką sytuację…

Jesteś na randce z jednym gościem. Chłopak marzenie- wysoki, niebieskie oczy, a kiedy się uśmiecha to mimowolnie miękną Ci kolana. Jecie kolacje w świetnej knajpie. Ty masz na sobie seksowne ciuchy, obcasy (jak niektóre laski mogą w nich chodzić cały dzień?) i czerwoną szminkę, którą według badań Amerykańskich Naukowców kocha większość facetów.

Rozmowa się klei, śmieszą go Twoje żarty, pyta się o plany na dalszy wieczór. Proponujesz, że możecie udać się do Ciebie, bo w domu posiadasz pełną dyskografię jego ulubionego zespołu (a to już chyba przeznaczenie!). Wszystko wydaje się być spełnieniem marzeń, ale jest jedno MAŁE „ale”- mieszkasz z rodzicami. Masz jednak nadzieję, że będą wyrozumiali kiedy zobaczą, że ich córeczka przyprowadziła do domu drugiego Michaela Fassenberga.

W końcu docieracie pod drzwi. Modlisz się po cichu, żeby rodzina nie zrobiła jakiegoś przedstawienia przed Twoim Przyszłym (masz taką nadzieję, co nie?) Chłopakiem. Wtedy po raz kolejny przekonujesz się, że Twoje życie jest opisane w piosenkach. Tylko czemu tym razem musiał miał być to kawałek „You can’t always get what you want” Stonesów, a nie np. „Shiny Happy People” R.E.M?

Droga od wejścia do Twojego pokoju trwa mniej więcej jakieś 5 sekund. Pech chce, że z kuchni wyłania się mama z zieloną maseczką na twarzy. Widząc „nowego kawalera córki” zaczyna go obściskiwać i mówić, że jak to dobrze, że w końcu ktoś się Tobą zainteresował.

Dzięki mamo…

hello

Kiedy myślisz, że najgorsze masz już za sobą, na polu widzenia pojawia się tata, który widząc przedstawiciela płci brzydkiej pragnie zaprosić go do obejrzenia z nim meczu polskiej Ekstraklasy. Zaczyna tłumaczyć, że nie ma lepszej ligi na świecie, bo w końcu tu zaczynał jego ukochany Lewandowski. Czujesz gorąc wiedząc, że Twój Chłopak gardzi piłką nożną, a tym bardziej krajową. Jakimś cudem udaje Ci się go uratować przed 90-minutową męczarnią z ojcem.

Ufff… prawie dotarliście do pokoju. Pech chce, że na ostatniej prostej prawie zabijasz się potykając się o Burka, czyli ulubieńca całej rodziny. Gdybyś wiedziała, że dziś wieczorem czeka Cię super randka z finałem w domu, z pewnością byś go wykąpała. Masz cichą nadzieję, że nie zostawił swojego zapachu w Twoim łóżku…

… o cholera!

Wkurzona zamykasz drzwi do pokoju. Zdajesz sobie sprawę, że w światle żarówek 30 nie wyglądasz już tak atrakcyjnie jak przy restauracyjnym stoliku i świecach (takie są już uroki lampek z IKEA…). Zdejmując buty przez przypadek dziurawisz sobie rajstopy.

Ok, tego już za wiele.

plakat-2

Kiedy już masz ochotę się rozpłakać i rozmazać makijaż, nad którym spędziłaś milion godzin oglądając vlogi urodowe na YT, spoglądasz na białą ścianę. Wisi na niej pomarańczowy plakat z modelką i napisem DON’T FUCK WITH PLNY LALA.

W sumie… to czemu miałbyś się załamywać? Spędziłaś super wieczór. W Twoim pokoju siedzi świetny gość, o którym marzyłaś od paru miesięcy. I mimo, że w swoich różowych kapciach z puszkiem i rozwaloną przez wiatr fryzurą nie wyglądasz jak milion, a co najwyżej 100 dolarów to masz wrażenie, że nawet Twoje notowania rosną. Może to głupio zabrzmi, ale… dzięki dziewczynie z plakatu zrobiło Ci się trochę raźniej. Istnieje taka niepisana zasada, która mówi, że przy ładnej koleżance automatycznie czujesz się pewniej. Tak jest i tym razem!

„To co, pokażesz mi te płyty?”- pyta.

Sytuacja opanowana!

Modelka: Eliza Koźlak 

Zdjęcie: Łukasz Ziętek