5 noworocznych postanowień, których i tak nie zrealizujesz

1

Nowy rok, nowa ja? Daj spokój! Przecież wszystkie wiemy, że o postanowieniach noworocznych zapominamy jeszcze w styczniu, kiedy z wyjścia na jogging wychodzi nam wyjście na drinka („oj, przecież raz nic się nie stanie!”), a nasze plany oszczędnościowe trafia szlag, kiedy widzimy szalone przeceny w centrach handlowych.

Więc może od razu dać sobie spokój? Wybrałyśmy 5 wyzwań, które najczęściej podejmujemy na początku stycznia każdego roku, a wychodzi z tego… no same wiecie co.


1) „Schudnę!”

Kupujesz buty ze stabilizacją kostki, oddychające legginsy, bidon z motywacyjnym napisem i karnet do najmodniejszej siłowni w mieście. Potem okazuje się, że przez miesiące byłaś tam tylko dwa razy- bo zimno, bo musiałam zostać w pracy, bo okres, bo w sumie to mam wszystko gdzieś i jedyne czego chcę od życia to zawinąć się w koc niczym wielkie burrito i jeść moją ulubioną pizzę na grubym cieście.

 

3-2

2) „Nie będę wydawać pieniędzy na pierdoły!”

Grudniowe porządki w szafie uświadomiły Cię, że najwyższy czas pomyśleć nad ograniczeniem zakupów ubraniowych do minimum. Już myślisz o milionach na koncie, które uda Ci się zaoszczędzić. Może wydasz je na wakacje albo w końcu zaczniesz odkładać na emeryturę?

Kurczę, to wszystko może poczekać, ale buty przecenione o 50 % – nigdy!

 

2

3) „Znajdę miłość życia!”

Taka fajna ze mnie dziewczyna- czas poznać jakiegoś fajnego faceta! W końcu masz nadzieję, że podczas kolejnych świąt na pytanie babci: „A masz Ty tam jakiegoś kawalera?” odpowiesz twierdząco. Nasuwa się jedno zasadnicze pytanie- gdzie można spotkać swojego Księcia z Bajki?

Za namową koleżanki instalujesz Tindera.

Po 10 minutach przerzucania zdjęć gości, którzy w większości wyglądają jak ludziki Michelin, a w ich opisie znajduje się magiczne „U mnie czy u Ciebie?” uznajesz, że w sumie to nawet fajnie być singielką.

 

4-2

4) „Będę systematyczna w pracy!”

Najpierw obowiązki, potem przyjemności! Chyba, że koleżankę z biurka właśnie rzucił chłopak i musisz spędzić dwie godziny na wyklinaniu całego rodzaju męskiego.

No co, tak nie jest?

 

5) „W końcu będę się wysypiać!”

Koniec z porannymi udrękami i wyłączaniem drzemek w budziku co 5 minut. Człowiek niewyspany to człowiek zły, więc postanawiasz kłaść się o jakiejś „rozsądnej porze”. Nie wzięłaś pod uwagę tego, że twórcy Twojego ulubionego serialu zaplanowali jego nowe odcinki na późne, styczniowe wieczory.

Jak żyć?