Zwierzęca strona facetów z Tindera

lalasocialclub_tinder-2

Wtorek, godz. 9:31. Według badań jest to godzina, w której człowiek jest najbardziej wydajny. Nie bardzo wierzę w przesądy tzw. „amerykańskich naukowców”, więc pozwalam sobie na mały relaks w godzinach pracy. Tak się akurat składa, że najlepszą formą odpoczynku w biurze jest dla mnie parzenie kawy.

Stojąc przy ekspresie i czekając na to, aż czarny, życiodajny napój w końcu napełni mój ulubiony kubek, usłyszałam rozmowę moich koleżanek:

 

O: Dawaj go w lewo!

A: Czemu? Przecież wygląda jak Ryan Gosling!

O: Odpuść go sobie. Popatrz co za nim stoi…

 

Nie wierzyłam własnym uszom… Zestawienie „Ryan Gosling” i „nie” w jednym zdaniu brzmiało totalnie nielogicznie. Cheap Adobe Dreamweaver CS6 Zależy oczywiście o którym Ryanie mowa, bo moim zdaniem ten z „Drive” na głowę bije tego z „Pamiętnika”. No, ale do rzeczy…

Wstrząśnięta tym co usłyszałam podeszłam do dziewczyn. Zastałam je wpatrzone w ekran telefonu jednej z nich. Na małym wyświetlaczu zobaczyłam charakterystyczne, czerwone logo…

 

E: Tinder? Serio?

O: A co w tym złego? Pokazuję A. jak powinno wybierać się facetów.

E: O co w nim chodzi?

O: Widzisz, z jednego zdjęcia możesz totalnie wybadać danego gościa. Wystarczy nauczyć się czytać ich profilówki. Ostatnio czytałam analizę, w której jakaś pani psycholog oceniała mężczyzn po tym, z jakimi zwierzętami są na zdjęciu.

 

(ŻE CO?!)

 

O: Jak facet ma zdjęcie z akwarium- dramat. To oznacza, że siedziałby tylko w domu i przynudzał. Takiego lepiej sobie odpuścić. To samo tyczy się wszystkich zwierzątek w klatkach jak chomiki, króliki czy świnki morskie. Taki gość na pewno mentalnie jest na poziomie 5 klasy szkoły podstawowej.

 

(W tym momencie A. zaczęła przeraźliwie śmiać się na całe biuro. Jak ja żałuję, że nie możecie tego usłyszeć…)

 

O: Co my tu jeszcze mamy… Jeśli fotografuje się z jakimiś egzotycznymi zwierzętami, typu np. jakiś tygrys czy inny lew to na bank ma ze sobą jakieś kompleksy. Zapomnij też o tych, którzy mają fotkę z kurami albo kozami- oni od razu chcą założyć rodzinę i mieć dzieci.

E: Ok, ale w takim razie jest jakieś zwierze, które „dobrze świadczy o facecie”?

O: Typ jest w miarę ok jak ma zdjęcie z kotem albo psem. Normalny, bez rewelacji. Takiego możesz zabrać na obiad do rodziców, a i kran Ci naprawi w mieszkaniu.

A: To prawda, tylko takim daję „ok”.

 

Zorientowałam się, że kawa mi stygnie. Wzięłam kubek i udałam się w stronę mojego biurka. Dziewczyny były tak zaaferowane przeglądaniem facetów w aplikacji, że nie zauważyły, kiedy od nich odeszłam.

Uff.. Dobrze, że mojego chłopaka nie poznałam przez Internet. Dziś mamy się spotkać w zoologicznym, bo zastanawia się nad kupnem jakiegoś puchatego króliczka.

 

 

 

… o cholera!